Pani Teresa

PHOTO TOMASZ MATUSZKIEWICZ / SE / EAST NEWS
ZABLUDOW WOJ PODLASKIE
SUPER BIZNES - SKLEP WIELOBRANZOWY
N/Z MALGORZATA BIELECKA 54 L - WLASCICIELKA SKLEPU WIELOBRANZOWEGO W ZABLUDOWIE
14/06/2016
BIZNES PRZEDSIEBIORCA WLASCICIEL FIRMY ZABLUDOW SKLEP WIELOBRANZOWY HANDEL
WSZYSTKIE ZDJECIA NA HTTP://AGENCJA.SE.COM.PL

Pani Teresa ma 58 lat i wraz z mężem, od dwóch dekad prowadzi sklepik spożywczo-przemysłowy na cichym, spokojnym osiedlu, na którym mieszkam w śródmieściu Łodzi. Odwiedzam to miejsce kilka razy w tygodniu, tak od lat i wiem jedno, wielu z nas mogłoby się uczyć od niej przenikliwości biznesowej i podejścia do problematyki kreowania relacji z Klientami. Ale po kolei…

Często podczas zakupów ucinam sobie z nią dłuższe pogawędki. Jest jak barometr doskonale oddający nastroje przedsiębiorczych Polaków, którzy na hasło Lecha Wałęsy z poczatku lat 90 ubiegłego wieku – wzięli sprawy w swoje ręcę.

Ostatnio zajął nas kryzys. Odmieniany przez wszystkie przypadki, wylewający się z prasy, radia, telewizji. Wszyscy go na swój sposób definiują (jak to Polacy), wielu doświadcza. Nikt nie lubi.

Podczas tej rozmowy, Pani Teresa stwierdziła, mniej więcej tak – Kryzys to dla mnie czas, w którym mogę się wzreszcie wykazać.

Jak to? Zapytałem, nie rozumiejąc – co tak naprawdę ma na myśli. Kilkuminutowy monolog uświadomił mi, że ta kobieta ma rację.

Panie Marku – w dzisiejszych czasach, kiedy Klienci zaczynają doceniać i liczyć się z każdą złotówkę, kiedy szukają dobrych rozwiązań za rozsądną cenę, mogę im to dać, mogę im zaoferować dobry towar i mam szansę rywalizować z największymi hiper i supermarketami. Uczciwie rywalizować. Jeśli tylko potrafię zabrać się do roboty, a potrafię – zawsze znajdę o kilka groszy tańszego dostawcę lub sama, wstając rano jadę na giełdę aby zaopatrzyć się w taki towar, który jest odpowiedniej jakości i ma dobrą, taką do przyjęcia przez Klienta cenę. Mam motywację, bo mam Klientów, o których wiem, że jeśli za ich złotówkę, dam im cokolwiek od siebie, coś więcej niż wielki megashop za rogiem, to oni przyjdą i zostawią swoje pieniądze właśnie u mnie.

Jeśli swój towar opakuję w uśmiech, życzliwe powitanie, przyjazny gest, czy choćby miłych słów kilka zamienionych podczas płacenia przy kasie, to mogę być pewna, że Klient wróci do mnie. Bo u mnie, co ważne kupi to czego chce i co lubi, a ponadto, otrzyma ożywczą dawkę dobrego nastroju, indywidualny seans uśmiechu i życzliwości. Nie otrzyma tego w przeładowanym ludźmi i stresem supermarkecie, w którym stojąc przy kasie z przerażeniem odkrywa, że za kilka artykułów w koszyku zapłacił sto złotych i nikt mu za to nie podziękuje. Ba, ochroniarz będzie swoim ostrym wzrokiem taksował go jako potencjalnego złodzieja.

Mamy dobry czas na indywidualne podejście do Klienta, wyśmienity czas na to aby dbając o dobro Klienta (szukającego rozsądnych, podkreślam rozsądnych oszczędności) w myśl hasła, że jakość relacji ceni się bardziej niż cenę towaru, zbudować sobie z nim, dobrą dla naszego biznesu – trwałą, ufną i efektywną relację. Pani Teresa to wie. A Ty?