Jak Kmicic z Wołodyjowskim uczą nas prawdziwej asertywności :)

Asertywność to termin, który od dłuższego już czasu robi karierę w nowomowie polskich managerów. Profesjonalny kierownik nie może być nie asertywny, więcej – asertywność to zdaniem wielu „ekspertów” warunek sukcesu. Słowo klucz, którym określa się konieczną postawę, dominującą cechę i charakter współczesnego managera, lidera, szefa. Asertywność jest trendy i cool… Super, tylko czy tak naprawdę wiemy, czym owa asertywność jest? Co w praktyce oznacza „bycie asertywnym”? Ilu z jej piewców i głosicieli ma więcej niż blade pojęcie o asertywności?

Zacznę może od fundamentalnie ważnego stwierdzenia, które być może przewróci czyjeś przekonania – asertywność wcale nie polega na mówieniu NIE. Nie o to, w niej chodzi i nie dlatego jest tak ważną kompetencją.

Asertywność jest niczym innym jak umiejętnością posiadania i wyrażania własnego zdania oraz bezpośredniego, na wprost wyrażania własnych emocji, postaw, opinii. Wszystko to, rzecz jasna w granicach nie naruszających prawa, norm kulturowych, społecznych, zwyczajów. Asertywnością jest także umiejętną obroną własnych praw, sądów, opinii, poglądów, własnego zdania – prezentowanych w sytuacjach interpersonalnych i szerzej społecznych.

W praktyce naszego życia i działania, asertywność jest po prostu nauczeniem innych ludzi jak powinni nas traktować, jak wobec nas winni się zachowywać, jak uwzględniać naszą emocjonalność, wrażliwość, oczekiwania i zdolność do akceptacji, nawet jeśli już na granicy naszej psychicznej wytrzymałości. U podstaw teorii asertywności leży bowiem ważne i poparte licznymi naukowymi badaniami/dowodami założenie, że ludzie nie wiedzą i nie będą wiedzieli co myślimy, czujemy, czego oczekujemy i co jesteśmy w stanie zaakceptować, dopóty – dopóki nie dowiedzą się tego, bezpośrednio od nas samych. Niekoniecznie tylko w formie werbalnej, bo też asertywność to wyrażanie siebie nie tylko językiem, ale też postawą, zachowaniem, gestami.

W myśl tej zasady – kiedy ukrywamy swoje emocje, wprowadzamy innych w błąd lub skazujesz na domysły. A to może się źle zakończyć, zarówno dla innych jak i dla nas. Zachowanie asertywne polega na uznawaniu, że jest się tak samo ważnym, jak inni, na reprezentowaniu własnych interesów, dbaniu o nie, oczywiście z uwzględnieniem interesów drugiej osoby.

Asertywność charakteryzuje postawę akceptacji dla siebie, szacunku do siebie oraz także (o czym nie wolno nam zapominać ) dla innych. Można być chamem bez grama asertywności w sobie, można też być miłym, lubianym i relacyjnie otwartym, a przy tym pełnym mocnej asertywności.

Tak więc asertywnym będzie człowiek, nie tyle stanowczy, dla samej stanowczości, a tak najczęściej i powszechnie definiują asertywność – rożni „specjaliści” i „asertywni eksperci” ile człowiek otwarty, jasno, precyzyjnie definiujący i komunikujący swoje stanowisko, opinie, decyzje, oczekiwana. Aby być asertywnym nie trzeba być „zimnym” draniem, technokratą, poważnym, napuszonym – co zdaje się przyświecać wielu polskim przedstawicielom elit, nie tylko świata biznesu.

Asertywność jest wielką sztuką zwykłej otwartości, czytelności i jasności. Ma ona naprawdę niewiele wspólnego z tak często spotykaną „groźnością” managerów, zarządzających – raczej – asertywną formą nie zaś treścią. A forma, jak powszechnie wiadomo jest, sama w sobie, zazwyczaj pusta.

Człowiek faktycznie asertywny ” w treści” swobodnie ujawnia innym siebie, wyraża otwarcie swoje myśli, uczucia, pragnienia. Czyni to w sposób uczciwy, bezpośredni, śmiało, bez paraliżującego lęku i obaw. W pełni akceptuje swoje ograniczenia, niezależnie od tego, czy w danej sytuacji udało mu się odnieść sukces, czy też nie. Nie boi się powiedzieć NIE, zażądać czegoś, co – nawet jeśli tylko subiektywnie – mu się należy, nie lęka się nadmiernie oceny innych, nawet krytyki czy odrzucenia. Pozwala sobie na błędy i potknięcia, dostrzegając swoje sukcesy i mocne strony. Potrafi mówić o tym wprost bez lęku i obawy ale także bez nadmiernego napuszenia, lansu i reklamy. Umie i chce się porozumieć z innymi, potrafi też dochodzić swych praw i egzekwować je. To wszystko przy adekwatnym poczuciu praw innych osób. Trudne? Pewnie tak, ale możliwe i społecznie potrzebne.

Czy jesteśmy wiec asertywni? Czy Ty jesteś asertywną osobą? Oceń sama/sam. Na koniec dodam tylko, że asertywność wcale nie oznacza nałożenia przed pojedynkiem dodatkowej zbroi, skrywającej nasze lęki, obawy, uprzedzenia, słabe strony. Wręcz przeciwnie, asertywność, to pojedynek w białej koszuli, otwarty, w którym to wyłącznie nasz kunszt, nasze „ja” stanowi istotę sprawy.

Ot, taki pojedynek, jak ten, w którym uczestniczą, a jakże, bardzo asertywni szermierze 🙂